Diabeł nie śpi cz. III

Posted on

Uroczysko (ilustr. Joanna Wolska)

 

– Śmierdzi!
– Słyszałem. Powtarzasz to już ósmy raz.
– Strasznie śmierdzi. To pewnie przez te problemy gastryczne. No wiesz, gazy się zbierają, przechodzą przez tą całą kupę, którą ma nagromadzoną w jelitach i…
– Możesz zaoszczędzić mi szczegółów? Dzięki. I przestań narzekać. Sama chciałaś ze mną iść, więc masz to co chciałaś.
Boruta omiótł snopem światła stertę leżącą pod ścianą czarciego szałasu. Coś błysnęło spomiędzy bieli kości. Schylił się, odrzucił kilka dokładnie ogryzionych gnatów i podniósł kamerę.
– Tego szukałeś? – zapytała Wiara zatykając nos. – No to zabierajmy się stąd.
Wyszli przed kopiec. Boruta obejrzał kamerę. Wyglądała na nieuszkodzoną. Spróbował włączyć.
– Bateria padła – mruknął.
– I co teraz?
– Nic. Wyjmę kartę pamięci i zrzucę film na laptopa.
– Myślisz, że to mu pomoże?
Wzruszył ramionami.
– Nawet widok kamery może mu pomóc. To rzeczywisty przedmiot, którego namiastkę sobie stworzył. Jeśli tego będzie mało, to odtworzenie własnej śmierci, a być może także tego co nastąpiło po, z pewnością da mu do myślenia.
– To chyba trochę okrutne?
– Powiedziała ta, która zamyka demony w śnieżnych kulach.
– Oj tam, oj tam. To nie to samo.
– Ale działa, prawda?
– Ehe – Wiara z ociąganiem przyznała mu rację. – A skąd wiedziałeś, że tu ją znajdziesz?
– To raczej oczywiste. Tego człowieka nie mógł rozszarpać niedźwiedź.
– Dlaczego? Z tego co wiem, nie powinien mieć z tym problemu.
Uśmiechnął się, ale nie kpiąco, raczej ciepło, z wyrozumiałością.
– Nie o to chodzi. Przez ostatnie czterysta lat niedźwiedzie tępiono tutaj jak szkodniki. Ostatni niedźwiedź z nizin został zabity pod koniec XIX wieku. Teraz można spotkać je wyłącznie na południu – w Tarach i Bieszczadach.
– Czyli to Gryz?
Boruta kiwnął głową.
– Domyśliłem się już przy pierwszym spotkaniu. Ta kudłata bestia nie potrafi kłamać.
– I co?
– Nic. Wtedy nie miało to znaczenia.
– A teraz ma?
– Ehe. Założyłem, że zbłąkaniec jest związany z miejscem. Myślałem, że to magia uroczyska go zablokowała i nie pozwala odejść. A wygląda na to, że jego błąkanie wiąże się z momentem śmierci.
– Jest związany z Gryzem?
– Wątpię. Raczej z tym –  uniósł do góry kamerę. – Byłoby dobrze.
– A jeśli nie?
Boruta splunął przez lewe ramię.
– To musi być kamera.
– No dobra. Ale czysto teoretycznie, gdyby to nie był przedmiot, to co jeszcze wchodzi w grę?
– Teoretycznie? Zemsta, ale w to akurat wątpię.
– Dlaczego?
– Bo Rudzik zracjonalizował sobie to, co go spotkało. Uznał, że zaatakował go niedźwiedź. Raczej nie został tu, aby zemścić się na niedźwiedziu. Nie. Zemsta odpada. Mamy zatem dwie opcje – namiastkę czyli przedmiot, z którym związał się emocjonalnie albo niedokończone sprawy.
– Tak jak na filmach?
– Filmach?
– Nooooo! Co ty?! To ja siedziałam zamknięta przez wieki, a już prawie nadrobiłam braki. Filmy! Ruchome obrazki?! Mówi ci to coś?
– Wiem co to są filmy. Nie rób ze mnie takiego zgreda. Po prostu nie wiedziałem, jakie konkretnie masz na myśli.
– Choćby Ghost z Demi Moore i Patrickiem Swayze.
– Ehe. Widziałem. Tak. To coś podobnego. Choć w tym filmie, chyba bardziej chodziło o zemstę.
– Nieeee no, daj spokój. Przecież to jasne, że o miłość. No wiesz. Chciał być pewien, że nic jej nie będzie i chciał…
– Możliwe, ale zwróć uwagę, że najpierw zemścił się na swoim mordercy, a odszedł dopiero po tym, gdy jego kumpla wessały te cienie.
– Bzdura! Odszedł bo wreszcie udało się mu pożegnać z Demi. Ostatni raz ją pocałować i powiedzieć jak ją kocha. To takie romantyczne, nie sądzisz?
– Nie. Bo to ja tu jestem ekspertem od zbłąkańców!
– No i co z tego?
– No to chyba lepiej wiem na jaki typ przywiązania to wyglądało.
– Ta? A według ciebie Bruce Rubin też jest takim samym ekspertem?
– A skąd mam wiedzieć? Nie znam człowieka.
– No właśnie. A to on napisał scenariusz, a nie ty.
Chciał coś powiedzieć, ale tylko zagryzł dolną wargę. Widząc tę oczywistą oznakę irytacji, Wiara rozśmiała się perliście i posłała mu buziaka.
Wyszli z lasu, minęli bramę i już mieli wchodzić do dworu, gdy do ich uszu dotarł głośny, pełny żalu ryk.
– Nie trwało to długo – mruknął Boruta. – Chodź, im szybciej się z tym uwiniemy tym szybciej się go pozbędziemy.
– Zbłąkańca?
– Gryza.

* * *
Gryz siedział na tarasie. Choć wydawało się to niemożliwe, na jego zwierzęcym pysku malowało się przygnębienie i rezygnacja. Pił zimne kakao i wpatrywał się w chaszcze rosnące na skraju ogrodu, tuż pod murem. Nawet nie drgnął gdy na tarasie powili się Wiara i Boruta.
– Wrócił – powiedział Boruta.
– Żeżkurwańcka! – warknął Gryz.
– To chyba znaczy, że tak – wyjaśniła Wiara.
– Domyśliłem się. Spróbuję jeszcze raz z nim pogadać. Chyba znalazłem coś, co mu odświeży pamięć. Uświadomi, że jest martwy.
Gryz spojrzał smutno w stronę Boruty. Zauważył, że bożyc trzyma kamerę.
– Znaczy, że wiesz? – zapytał i siorbnął kakao.
– Ehe. To nie było trudne. Wybacz, że wlazłem do twojej czeluści bez pytania, ale ja też chce mieć to jak najszybciej za sobą. A poza tym niepotrzebnie się tak spinasz. Nie jesteś na ziemi bogów. Tu nie obowiązują ich zasady. Moi topielce też mają kilka dusz na sumieniu. To znaczy mieli, zanim rozerwałeś ich na kawałki.
– Żeżkurwańcka! Weszli mnie w drogę! Znajdziesz se innych.
Boruta pokiwał głową.
– Tam siedzi? – zapytał Boruta, wskazując na krzaki, na które gapił się Gryz.
– No – przytaknął Gryz.
– Naprawdę go nie wyczuwasz? – to pytanie skierowane było do Wiary.
– E-e – pokręciła głową dziewczynka.
– Dobra. Idę go uświadomić. Zostań z Gryzem.
– Też chce iść!
– Wolę, żebyś została. Nie, nie irytuj się. To nic osobistego. Nie chodzi o ciebie, tylko o niego. Nie wiem jak zareaguje na nastoletnią dziewczynkę z galaretką zamiast oczu i kikutami skrzydeł wystającymi z rozdarć zrobionych w tęczowej koszulce z jednorożcem.
Wiara skrzywiła ustka i powtórzyła za Borutą:
– Galaretka, tak?
– Przepraszam, że tak prosto z mostu, ale nie chce mi się z tobą przekomarzać. Jesteś już dużą dziewczynką, więc poradzisz sobie z tą brutalną prawdą.
– No dobra. Może i masz rację. Idź sam.
Boruta podszedł do krzaków. Pomiędzy wybujałym jałowcem i rozrośniętą forsycją, czaił się Rudzik z nieodłączną namiastką kamery. Boruta podniósł rękę i pokazał mu oryginał.
– Poznajesz? – zapytał.
– My się znamy?
Boruta westchnął, krótkotrwała pamięć zbłąkańców bywała czasem zbyt krótkotrwała. Na całe szczęście nie wszystko poszło na marne. Rudzik rozmawiał z nim. W sensie z nim bezpośrednio, a nie z jego wizerunkiem na wyświetlaczu kamery.
– Tak. Rozmawialiśmy niedawno. Wystraszyłeś się, gdy powiedziałem ci, że nie żyjesz.
– Co?!
Boruta nie był pewien powodu tego zdziwienia, więc zadał pytanie pomocnicze.
– Zaskoczyło cię to, że spotkaliśmy się już wcześniej, czy to, że nie żyjesz?
– Żartujesz, no nie? – odpowiedział pytaniem na pytanie Rudzik.
Natomiast Boruta nie odpowiedział wcale. Czekał.
– No wiesz, nie spotykam się zbyt często z ludźmi, którzy mówi mi, że nie żyje.
– To dobrze.
– To dobrze, że nie spotykam się z lu…
– Dobrze, że dotarła do ciebie informacja o twojej śmierci.
Rudzik skrzywił się w drwiącym uśmiechu.
– Wkręcasz mnie?
Boruta pokręcił głową.
– To twoja kamera? – zapytał wskazując na namiastkę.
– Ta, a co?
– A ta? – znów podniósł prawdziwą kamerę Rudzika.
– Nie wiem. Twoja? Masz taką samą kamerę. No i co z tego?
– Jesteś pewien?
Rudzik zawahał się. Spojrzał na kamerę, którą trzymał w dłoni, a potem na tą drugą.
– Skąd ją masz?
– Znalazłem tam, gdzie ją upuściłeś.
– Pokaż mi ją.
– Wyjdź z tych krzaków.
Rudzik przeniknął przez krzak forsycji, wykonując ruchy tak jakby odginał gałęzie. Nawet jedna gałązka nie drgnęła, ale on wydawał się tego nie zauważać.
– Pokaż mi ją – powtórzył.
Zawiesił swoją kamerę na ramieniu i zaczął nerwowo gmerać przy pokrętle zegarka.
– Nie jesteś w stanie jej utrzymać. Jeśli ci ją podam – upadnie.
– Bzdury. Daj – powiedział Rudzik i wyciągnął ręce.
Boruta wzruszył ramionami i podał mu kamerę. Rudzik próbował ją chwycić, ale przeleciał przez jego widmowe place i upadła na trawę.
– Cholera, wymsknęła mi się – powiedział Rudzik.
Schylił się i spróbował ją podnieść. Bez skutku. Po trzeciej nieudanej próbie, dał sobie spokój.
– Co to jest? Jakaś projekcja 3D? Hologram, tak?
Boruta nie odpowiedział. Kucnął i podniósł kamerę.
– Nadal chcesz temu zaprzeczać?
– Co?!
– Znajdujesz skomplikowane wyjaśnienia, a odpowiedź jest prosta. Jesteś martwy. Chcesz zobaczyć jak zginąłeś? – zapytał Boruta, unosząc lekko kamerę.
Blefował. Bateria padła i w tej chwili nie był w stanie mu nic pokazać. Nawet nie był pewien, czy kamera była włączona w chwili ataku, a jeśli nawet, to czy zarejestrowała cokolwiek z tego co się wówczas wydarzyło. Niemniej, znał dość dobrze na ludziach, a jeszcze lepiej na zbłakańcach i wiedział, że z ciekawością zwykle wygrywał strach. Nie pomylił się i tym razem.
Rudzik długo milczał, tępo wpatrując się w urządzenie. A potem powoli, bardzo powoli pokręcił przecząco głową.
– Hm, nie dziwię się, biorąc pod uwagę okoliczności. Pewnie w tej chwili docierają co ciebie echa tamtego wydarzenia. Mam rację?
Rudzik skinął na potwierdzenie. Na jego twarzy pojawiło się przerażanie, które szybko zostało zastąpione grymasem gniewu.
– Kto mi to zrobił?! Kto mnie zabił? Nic nikomu nie zrobiłem!
– Mówiłeś, że niedźwiedź.
– Nie… Nie! Nie!!! – Rudzik cofnął się i uniósł rękę, jakby osłaniał głowę przed uderzeniem. – Nie to nie był niedźwiedź! To nawet nie było zwierze. To był… To był jakiś stwór. Kudłata bestia z rogami, która potrafiła mówić! To coś odgryzło mi głowę! Co ja mu zrobiłem?! Dlaczego! Dlaczego?! Kurwaaaaaaaa!!! – zawył Rudzik.
Rzucił się na krzak jałowca, chcąc go kopnąć, zdeptać, rwać gołymi rękoma, ale cała ta furia była na nic. Nic się nie stało, a on miotał się jak marionetka poruszana niewprawną ręką.
Boruta przeczekał atak szału, a gdy zbłąkaniec skończył podskakiwać i wymachiwać rękoma, powiedział:
– Teraz jeszcze tylko musimy przerobić targowanie się i depresję, a gdy dotrzemy do akceptacji to już będzie z górki.
– O czym ty mówisz?
– Chcę ci pomóc.
– Pomóc? Jak? Masz takie możliwości? Możesz to jakoś odwrócić? Bo wiesz, jakby się dało, to obiecuje, że tu więcej nie wrócę. Oczywiście nie wyemituje tego materiału. Nie musisz się martwić. Ani ty i ani ten twój kudłaty stwór.
– To nie jest mój… Nieważne. Tak mogę ci pomóc, ale pewnie nie tak jakbyś tego oczekiwał. Nie mogę cię wskrzesić. Nie mam takiej mocy. A poza tym niewiele z ciebie zostało. Nie. Mogę sprawić, że odejdziesz stąd.
– Z tych bagien?
– Też.
Rudzik wyglądał tak, jakby namyślał się nad tą krótką odpowiedzią, a potem, zrezygnowany, pokiwał głową.
– Już? To dobrze, bo myślałem, że znów spróbujesz od tego uciec. No dobra, to zaczynamy – powiedział Boruta. – Czy ten przedmiot jest dla ciebie z jakiegoś powodu ważny?
Rudzik spojrzał na kamerę, którą Boruta znów podetknął mu przed oczy.
– Nie. A powinien?
– Liczyłem na to, że to ty mi powiesz. Zrozum, coś cię tutaj trzyma, a ja muszę dowiedzieć się co. Czy według ciebie to może być ta kamera? A może chcesz wysłać komuś to nagranie albo wręcz przeciwnie, boisz się, że dostanie się w niepowołane ręce. Chcesz, żebym ją zniszczył?
– Nie. Dlaczego miałbym tego chcieć? Wszystko mi jedno czy ktoś to zobaczy czy nie. Wiesz, ja nie przykładałem do tego tak wielkiej wagi. Zostałem jutuberem dla kasy. Nigdy nie lubiłem pracować dla kogoś, a nie miałem pomysłu na jakiś własny interes. Ale miałem fart. Trafiłem w niszę z tymi filmikami. Ludziom spodobało się to, jak gadam i jakoś poszło. Ale jeśli pytasz mnie, czy byłem emocjonalnie związany z tą robotą, to nie. Po prostu praca.
Boruta podrapał się po głowie.
– Szlag! Czułem, że nie będzie łatwo. Dobra. Czyli kamera odpada. Masz jeszcze jakąś namiastkę?
Rudzik wzruszył ramionami i znów nerwowo sięgnął nadgarstka.
– Zegarek! No tak! Jak mogłem być aż tak ślepy? To natręctwo z zerkaniem. Próby nakręcania nakręconego do oporu mechanizmu. To musi być zegarek. Stanął prawda?
Rudzik kiwnął głową.
– Martwię się, bo to pamiątka po dziadku – uśmiechnął się, do jakiegoś wspomnienia. – Dostał go mój ojciec. Od niego ja. A teraz chciałem…
– Ale zdajesz sobie sprawę, że to nie jest ten zegarek? On tylko wygląda jak tamten. Wiesz, to taki sam patent, jak z twoją kamerą.
Rudzik wpatrywał się bez słowa w Borutę. Tak jakby nie niczego nie zrozumiał z tego co mu powiedział. Potem kucnął i nakrył głowę dłońmi.
– No i wracamy do etapu pierwszego – westchnął Boruta. – A tak nam dobrze szło.
Odwrócił się i odszedł od szlochającej zjawy. Nie lubił ludzkich łez. Nie znosił płaczu. Tym bardziej teraz, gdy wyrzekł się boskości i opuścił domenę ojca, łzy ludzi jeszcze bardziej go drażniły. Nie wiedział dlaczego. Może to dlatego, że się do nich zbliżył? Wcześniej miał kontakt głównie z duszami, a martwi przybywający do Zaświata rzadko płaczą. Teraz, chcąc nie chcą, kontaktował się zarówno ze zbłąkańcami jak i z żywymi. Jedni i drudzy mieli tendencję do wzruszania się, ronienia łez ze smutku, z rozpaczy i z setki innych powodów. Wzdrygnął się.
– I co? – zapytała Wiara, gdy podszedł do nich.
– Gryz? Możesz mi powiedzieć… – kaszlnął nerwowo. – Możesz mi pokazać, gdzie się załatwiłeś?
– Żeżkurwańcka co?!
– Gdzie się wysrałeś?
– Aaaa!
– Mógłbyś mnie tam zaprowadzić?
– Po kiego?
Gryz spojrzał na Borutę i choć było to prawie niemożliwe, to na jego pysku pojawił się wyraz bezbrzeżnego zdziwienia.
Boruta podrapał się po brodzie. Widząc ten nerwowy ruch, Wiara zaczęła chichotać.
– No i z czego się śmiejesz? – zapytał z rozdrażnieniem półbóg.
– Niech zgadnę. Zamierzasz pogrzebać w czarciej kupie, żeby znaleźć coś co Gryz połknął razem z mięsem tego człowieka, prawda?
– Żeżkurwańcka… – czart pokręcił łbem z niedowierzaniem, a w jego wielkich, niesamowicie ludzkich oczach dostrzec można było szacunek i podziw dla tak wielkiego poświęcenia.
– Zrobię wszystko, żeby się go pozbyć – warknął Boruta.
Gryz najwidoczniej opacznie zrozumiał to zapewnienie, bo oczy mu się zaszkliły, a potem przygarnął go wielką łapą i przytulił mocno do kudłatej piersi.
– Zo… taw… ie! – wydusił z siebie bożyc, daremnie opierając się temu niespodziewanemu napadowi czułości.
W końcu udało mu się wyrwać. Przez pół minuty kaszlał i pluł brązowo-rudawymi kłakami.
– Nigdy! Przenigdy nie próbuj tego powtórzyć. Przysięgam, że użyję całej swej mocy by powyrywać ci łapy, połamać kulasy i ukręcić ten tępy łeb. Choćbym miał potem zdechnąć jako śmiertelnik… Przysięgam zrobię to.
Gryz spojrzał na Borutę urażony.
– Oj tam, oj tam. Nie przejmuj się Gryzku, on tylko tak mówi. Nigdy by nie poświęcił całej mocy na kogoś takiego jak ty – powiedziała Wiara i mrugnęła ślepym okiem do czarta.
Gryz wyszczerzył się w uśmiechu tak szczerym, że nie pozostawiał wątpliwości co do tego, iż aluzja ukryta w słowach Wiary nawet nie musnęła umysłu stwora.
Boruta prychnął.
– No to, gdzie to jest?

Diabeł nie śpi cz. IV

Comments ( 34 )

  1. Diabeł nie śpi cz. II
    […] Diabeł nie śpi cz. III […]
  2. ivermectin 12mg tablets for human
    ivermectin 3mg online where to buy ivermectin pills
  3. buy ivermectin 3mg otc
    buy liquid ivermectin ivermectin 3 mg tablets for human
  4. ivermectin for humans
    order ivermectin 6 mg online ivermectin 12mg for sale
  5. ivermectin 3mg online
    buy ivermectin 12 mg buy ivermectin 3mg tablets
  6. buy ivermectin 3 mg
    ivermectin eye drops purchase ivermectin
  7. ivermectin south africa
    ivermectin 6mg otc buy ivermectin 3mg tablets
  8. ivermectin for humans
    ivermectin 3 mg otc ivermectin 3mg tabs
  9. where to buy cialis
    how to take cialis 20mg generic cialis india
  10. how to make hydroxychloroquine formula
    hydroxychloroquine warnings hydroxychloroquine prescription
  11. cialis over the counter at walmart
    walmart cialis over the counter walmart cialis
  12. generic cialis otc
    cialis over the counter at walmart tadalafil at walmart
  13. hydroxychloroquine generic name
    how to make hydroxychloroquine liquid buy hydroxychloroquine
  14. hydroxychloroquine generic name
    where to get hydroxychloroquine hydroxychloroquine sulfate tablets
  15. bahis siteleri
    perfect thank you for a very good article
  16. 2loophole
    2giraffe
  17. order stromectol 3mg
    buy stromectol for human where to buy stromectol
  18. 1carbide
    3horizontal
  19. ivermectin stromectol
    stromectol 3mg online order stromectol 12 mg
  20. buy stromectol 12mg
    buy stromectol uk buy stromectol
  21. cialis 5mg daily how long before it works
    cialis 20 mg cialis without a prescription
  22. buying cialis online usa
    generic cialis otc cialis myopathy - cialis 5mg cost registered users - cialis effects on women
  23. A片
    ???? goodddd thankssss youuuu
  24. pornoizle}
    ???? goodddd thankssss youuuu
  25. buy ivermectin online
    buy ivermectin 6mg online buy stromectol 6mg
  26. stromectol 6mg tablets for human
    stromectol 3mg order stromectol 12 mg online
  27. stromectol 12 mg
    stromectol 12mg buy stromectol
  28. amazon hydroxychloroquine
    hydroxychloroquine generic name hydroxychloroquine para que sirve
  29. what is hydroxychloroquine
    hydroxychloroquine warnings hydroxychloroquine price
  30. kamagra best place to buy from
    kamagra online order kamagra jelly capsules
  31. kamagra without doctor prescription
    kamagra online order kamagra 100mg online
  32. vidalista 80mg black india
    pastillas vidalista vidalista 20 para que sirve
  33. vardenafil hcl 20mg
    cheap levitra cheap levitra
  34. stromectol 6mg generic
    brand stromectol buy stromectol 6mg online cheap