Teksty/Fragmenty

Ta karczma Rzym się nazywa

Posted on

 

Lel i Polel (szkic koncepcyjny – Joanna Wolska)

W opalizujących pasmach mocy, pośród międzyczasowej pustki, wisiała niewielka, jałowa wysepka. Wyrastało z niej kilka, większych i mniejszych skał, które piętrzyły się wokół największej z nich. To właśnie tu, ukryta w skalnym załomie, znajdowała się jaskinia, z której wycwałował olbrzymi czarny ogier. Jego pojawianiu się towarzyszył ogłuszający ryk ponad 400 koni mechanicznych. Rumak był wspaniały, jego kruczoczarna sierść błyszczała w blasku magii. Każdy szejk naftowy, każdy sflaczały brytyjski arystokrata i każdy podstarzały gwiazdor rocka zapłaciłby dowolną cenę za takiego wierzchowca. Oczywiście pod warunkiem, że nie przeszkadzałoby mu to, że ogier ma trzy głowy.
Koń dobiegł do krawędzi wysepki, skoczył i w tej samej chwili przeistoczył się w olbrzymią sowę. Ptak machnął kilkakrotnie skrzydłami nabierając prędkości i pomknął przez pustkę lawirując między skupiskami dzikiej mocy. Jego celem był Rzym – karczma, nie miasto.