Teksty/Fragmenty

A kto umarł…

Posted on

Komisarz Franciszek Murarczyk zatrzymał się przed wejściem do kostnicy. Nie lubił tego miejsca. Bynajmniej nie chodziło o klientów. W swojej pracy naoglądał się trupów i żadne ciało, nawet z poważnymi uszkodzeniami i w znacznym stopniu rozkładu, nie robiło na nim wrażenia – oczywiście jeśli nie liczyć nieprzyjemnych doznań zapachowych. Nie, jego niechęć była głębsza i gnieździła się w jego podświadomości od czasów dzieciństwa. Jego ojciec, również Franciszek, był przez wiele lat szefem prosektorium na Rakowskiej, którego on, szczególnie tuż po śmierci matki, był częstym gościem. Bawił się i odrabiał lekcje wśród zwłok. Nieraz nawet zdarzyło mu się zjeść kanapkę, o której zapomniał w szkole. Tak było do dnia…